Wydarzenia cykliczne
Uwaga

PostHeaderIcon Przystanek Inny Świat. Na marginesie przygotowań do premiery spektaklu Sceny Autorskiej „Studio”. Rozmowa z reżyserem na temat realnego surrealizmu bez wielkich słów.

Nie pierwszy raz, z należną postanowionemu sobie zadaniu rozwagą i pokorą próbuję zmierzyć się z tematyką obozową, czyli czymś co mnie na dzień dobry przerasta i przeraża, jest z gruntu dalekie i niepojęte, ale co mnie jednocześnie w niespotykany gdzie indziej sposób porusza, mobilizuje i uruchamia, prowokując niechybne wyobrażenie swojej tamże realnej obecności.

Może to kompleks dzieci chowu powojennego wobec doświadczeń pokolenia rodziców?

Nie wiem.

 

TEMAT:

Tym razem czerpię z literatury - świadectwa sowieckich łagrów.

Jest tego ogrom, od Sołżenicyna przez Grudzińskiego po opuchnięte tomy wspomnień i wspominków, pamiętników i dzienników sybirackich.

Jest to tyleż ważny, co niewyobrażalnie bolesny i niezrozumiały do dziś skrawek HISTORII ŚWIATA i HISTORII POLAKÓW wpisujący się w prosty zapis łańcucha haniebnych znaków XX wieków o dużym pokrewieństwie Holokaustu.

 

TEMAT BLIŻEJ:

Tematem spektaklu jest to, co psychiatrzy określają mianem lager shyndrom czyli zespół objaw…ów dotykających każdego, kto ze świata – nazwijmy normalnego – trafia do obozu i tam przystosowuje się do panujących w nim zwyczajów (co Grudziński nazywa „innym światem”, a Borowski jedynym prawdziwym światem). Syndrom ten ujawnia się szczególnie gdy człowiek nim dotknięty chce wrócić do normalnego świata. Czasem jest to wręcz niemożliwe.

TEMAT Jeszcze bliżej:

Na własny użytek nazywam to realnym surrealizmem, nie wiem zresztą czy słusznie. Może za mało w tym sformułowaniu powagi stosownej do sprawy, może to nawet w ogóle jest jakieś spłycone myślenie i niestosowność. Ale nie znajduje innej nazwy, która by nie wymuszała ucieczki w martyrologię, wzniosłość i pomnikowość. A przecież tam wtedy ludzie rozmawiali o swojej doli w sposób zwykły, beznamiętny, a mówienie o śmierci nie różniło się niczym o d rozmowy o dziurze w spodniach. Ów szczególny surrealizm wyraża się w tym właśnie – sprowadzeniu do wspólnego mianownika tak nieporównywalnych rzeczy.

BOHATER:

Wbrew pozorom bohaterem spektaklu nie są ludzie, choć mnoży się tam od mniej czy bardziej zarysowanych portretów, ale machina, która miele ludzkie dusze i ciała w proch – czyli przeistacza je w coś innego.

W co?

Nie wiem, nie umiem powiedzieć precyzyjnie.

KLUCZ:

Musi być klucz. To zbyt odległe i mało wyobrażalne.

Jednym z kluczy nie tyle samego spektaklu co ogarnięcia na użytek spektaklu tego skrawka świata jest zwykły przystanek (czytaj: docelowa stacja kolejowa dla więźniów)

Przystanek uspokaja: można wsiąść, wysiąść, przesiąść się. Daje czas na zastanowienie…

Tak sam sugeruje.

Ale czy słusznie? W tym kontekście?

A może jest inaczej, czyli tak jak głosiły dowcipy krążące po Moskwie na przełomie lat 30 i 40tych, że łagier to przystanek tylko w jedną stronę – DLA WYSIADAJĄCYCH (jakież pokrewieństwa z Treblinką).

Że nawet nie ma tam peronu dla wsiadających. A jak już ktoś wsiadł do wagonu pozornie ocalony to może wsiadł tam jako już ktoś inny, a i przystanek w efekcie nie ten. Więc może lepiej było wcale nie wsiadać.

PO CO TEN SPEKTAKL?

By coś pojąć, zwłaszcza związane z przeszłością nie wystarczy znać fakt, opisać go nawet w szczegółach.

TRZEBA JESZCZE TO PRZEŻYĆ.

Choćby w teatralnej namiastce.

FAKTY SIĘ ZACIERAJĄ

PRZEYŻYCIA NIE!

I PO TEN SPEKATKL!

MAREK TERCZ

Notował: K.Zięba

inny_swiat2